<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="W naszym ręku jest oręż niezastąpiony">
<author_1="Klemens Krzyżagórski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="4">
<date="1953-04-22">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Trzy tygodnie temu Pafawag przystąpił do nowej formy współzawodnictwa. Robotnicy wraz z inżynierami analizowali sytuację w poszczególnych gniazdach obróbczych, szukali przyczyny powstawania wąskich przekrojów produkcji, zastanawiali się nad tym, jak stworzyć warunki wykonywania planów. W brygadach i zespołach produkcyjnych panował wtedy entuzjazm, padały ambitne zobowiązania (nasze grupy partyjne i związkowe, nasi towarzysze partyjni umieją zapalić robotników wolą walki o plan, tworzyć entuzjazm, mobilizować do ofiarnej pracy). Gdybyśmy podsumowali te wszystkie zobowiązania, zobaczylibyśmy, że wykonanie ich gwarantuje przekroczenie rocznego planu przez całą fabrykę, gwarantuje osiągnięcie ogromnego sukcesu przez wszystkie wydziały.Ale w tych trzech tygodniach już zdarzyły się wypadki, że któryś z robotników nie wykonał swego dziennego zobowiązania. Nikt wtedy nie przyszedł do niego, nie zapytał o przyczyny, nie pomógł mu w przezwyciężaniu trudności, czy nie napiętnował jego nieróbstwa. Tu jesteśmy właśnie u źródła naszego sporu. Ruch współzawodnictwa pracy nie jest ruchem żywiołowym. Jest to zorganizowana, wyższa, socjalistyczna forma walki o produkcję, o plan. Wymaga on troskliwej opieki organizacji partyjnej, operatywnego kierownictwa, codziennej kontroli zobowiązań. A wy, towarzyszu sekretarzu, choć nie negujecie tego wszystkiego, nie realizujecie tego w praktyce. Bo oto jak wygląda sytuacja w waszym wydziale... Wtedy, gdy robotnicy podejmowali zobowiązania, została wydana dyrektywa komitetu zakładowego zorganizowania we wszystkich wydziałach — wydziałowych komisji współzawodnictwa. W pierwszych dniach maja powstała komisja ogólnofabryczna. Powstała komisja w wydziale W-4; szkoda tylko, że jej członkowie nic nie robią w dziesięciodniowych przerwach między posiedzeniami, przecież kontrola wykonywania zobowiązań to nie tylko analiza cyfr w każdej dekadzie, ale przede wszystkim codzienna kontrola w samym warsztacie. Istnieje komisja w W-7; jeden z jej członków — odpowiedzialny z ramienia dyrekcji wytwórni za kontrole współzawodnictwa „zniknął" co prawda na kilka dni po świętach i przez ten okres nikt nie prowadził statystyk wydajności pracy i zobowiązań.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
